RSS
 

Archiwum - Marzec, 2014

Czy guma do żucia może mnie zabić?

31 mar

   Kółko graniaste czterokanciaste.

Kółko nam się połamało,

cztery grosze kosztowało.,

a my wszyscy bęc!

 

Moja córka zaskoczyła mnie kiedyś informacją, że ta popularna rymowanka jest piosenką o dżumie i powstała w Europie w czasie wielkiej epidemii „czarnej śmierci” w XIV w. lub w Londynie  w XVII w. Według badaczy słowa wierszyka opisują symptomy tej śmiertelnej choroby. 

Zarażeni dżumą mieli wysoką gorączkę i spuchnięte węzły chłonne, na skórze pojawiały się czerwone plamy (czyli „kółka” ). 75% chorych umierało (a my wszyscy bęc!). 

Byłam w lekkim szoku, gdy się o tym dowiedziałam. Nie zdążyłam z niego wyjść, gdy usłyszałam, ze lemingi wcale nie rzucają się w przepaść by popełnić samobójstwo, tylko w celu podkreślenia smutnego zakończenia filmu Disneya:  ”Białe pustkowia” biedne zwierzątka zmuszono do biegania i zrzucono z klifu. 

A Napoleon wcale nie był taki niski…

 

Wiedziałam, ze Ania skądś tę wiedzę czerpie i nie jest to Internet:)

Okazało się, ze przeczytała świetną książkę: „Czy guma doi żucia może mnie zabić? Prawda czy fałsz-obalamy mity!

Ciekawostki z różnych dziedzin wiedzy, humorystyczne ilustracje, nauka w bardzo strawnej formie- i już można matkę zaskoczyć;)

Jeżeli chcecie się dowiedzieć czy to prawda, ze rok życia psa to 7 lat życia człowieka, a przeciętny człowiek podczas snu połyka rocznie 8 pająków-koniecznie sięgnijcie po tę miłą lekturę. Polecamy!

 

Anus Mundi

30 mar

Miła niedziela już prawie za nami.

Piękna pogoda, zadowolone dzieciaki, pyszny obiad i dobre ciasto:) czegóż chcieć więcej. 

I w taką właśnie miłą niedzielę kończę czytać książkę Wiesława Kielara: „Anus Mundi”. Jest to literatura obozowa. Przeczytałam już mnóstwo tego typu wspomnień, ale te są rzeczywiście jednymi z najbardziej poruszających. Autor trafił do obozu w Oświęcimiu w jednym z pierwszych transportów i otrzymał numer 290. Przeżył prawie 5 lat pełniąc rozmaite funkcje: stolarza, pielęgniarza, tragarza trupów, instalatora, pisarza i w końcu , jako „stary więzień”-blokowego. Myślę, ze tym co wyróżnia tytuł wśród innych jest ton relacji-chłodny, beznamiętny, suchy, obiektywny, bez podziału na dobrych Polaków i złych Niemców. Kielar bardzo dokładnie opisuje obozową rzeczywistość, sposoby kombinowania jedzenia, ciągłe bicie i upokarzanie. Nie wybiela siebie, gdy wraca pamięcią do momentu zdradzenia przyjaciela, pisze po prostu, ze nie wytrzymał więcej katowania.

Myślę, ze ja żyjąc sobie spokojnie, w bezpiecznym miejscu, otoczona dobrymi ludźmi nie potrafię sobie wyobrazić nawet ułamka tego co przeżył autor. Jego świadectwo jest bardzo poruszające właśnie poprzez zimne opisanie zobojętnienia na śmierć, ale też pokazanie do jakich czynów zdolny jest człowiek, aby przeżyć.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii książki

 

Kto ma pszczoły ten ma miód;)

29 mar

Dzisiaj cały dzień spędziliśmy w ogrodzie.

My ciężko pracowaliśmy a dzieci bawiły się i obserwowały pszczoły, które bardzo licznie przybyły do naszej przekwitającej wierzby.

A teraz jestem tak zmęczona, ze nie będę niczego czytać tylko dam dzieciom fajną książkę o robalach:

Są w niej i ciekawe informacje i przerażające ilustracje,  więc każdy znajdzie coś dla siebie. Opisy charakterystycznych zachowań pszczół też tu znajdziemy:)

 

Domy, domki, domeczki…

28 mar

Każde dziecko jest inne.

Ania interesuje się zwierzętami i kocha przyrodę.

Maciuś słynie z tego, ze zasypia w dziwnych okolicznościach, np. siedząc na fotelu dentystycznym lub wjeżdżając do pałacu strachów. Lubi też ciekawe kryjówki.

A Mikołaj uwielbia budować domki.

Ze wszystkiego co ma pod ręką. Poduszki, koce, materace, deski, gałęzie, klocki, krzesła to najpopularniejsze materiały budowlane. Byle wszystko wywlec na środek, poprzykrywać, w środku zaświecić latarkę i już można zapraszać gości:)

Ja gdy wracam z pracy i zastaję nowy, wspaniały domek na środku pokoju- który jeszcze rano przypominał czyste pomieszczenie, myślę o panu Pawle Różyczko, bohaterze książki Markusa Majaluoma „Tato, zbudujmy domek”. Trójka jego dzieci nie ograniczała się przestrzenią własnego mieszkania i w ogrodzie ułożyła wielką stertę mebli, antyków i innych drogocennych rzeczy. Sąsiad-Pan Rurka wspomina czasy swego dzieciństwa i wymarzony domek na drzewie. Wkrótce ogród zamienia się w plan budowy a Anna Maria, Konstanty i Olaf  szukając chwili spokoju budują małe, ciche, własne kartonowe mieszkanko.

Książka przede wszystkim jest dowcipna i wesoła, ma ciekawe, szczegółowe ilustracje. Dzieci bardzo uważnie je oglądały, by ocenić jakie miny robią bohaterowie lub zobaczyć drobiazgi znajdujące się w budowanym domku.

POLECAMY:)

 

Sigrid Undset-”Krystyna córka Lawransa”

27 mar

Dzisiaj opowiem o jednej z moich ukochanych książek.

Po raz pierwszy przeczytałam Krystynę córkę Lawransa, gdy byłam nastolatką. Ta norweska saga historyczno-obyczajowa składa się z trzech tomów: „Wianek”, „Żona”, „Krzyż”. Na różnych etapach mojego życia kolejne części stawały się tą moją „najulubieńszą”.

Główną bohaterkę poznajemy gdy jest małą dziewczynką, ukochaną córeczką swojego ojca, dobrą, posłuszną i pracowitą. Rodzice bardzo o nią dbają, planują bogato wyposażyć i wydać za mąż za szlachetnego Szymona. Pobożna dziewczyna przebywając w klasztorze poznaje innego młodzieńca i to jemu oddaje swe serce. Winę za zerwane zaręczyny bierze na siebie Szymon, by ocalić cześć niedoszłej żony. Krystyna zrealizuje swój cel i wyjdzie za ukochanego Erlenda, ale zapłaci wysoką cenę za miłość. Wkrótce zostaje matką gromadki synów i choć mogłaby czuć szczęście i spełnienie przepełniają ją lęk i rozterki. Wie, że ich wielka miłość zaczęła się w grzechu, ma poczucie winy wobec rodziców, a szczególnie ojca, głęboko wierzy w Boga, ale nie wie jak odkupić swe winy. Wielka, dzika fascynacja jaka połączyła ją z Erlendem także w ciągu lat zmienia się i ewoluuje.

Oprócz pięknej historii życia i miłości głównej bohaterki poznajemy XIV-wieczną Norwegię. Życie społeczne, obyczaje, trudy codziennego życia, niepokoje religijne, fakty historyczne i piękna, surowa przyroda splatają się w tę magiczną książkę.

                       

 

  A poza czytaniem książek cieszymy się wiosną:)

 

IMG_0609

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, książki

 

Jeżynka idzie do szkoły

26 mar

Moja córka -pierwszy raz do szkoły- podążała ze śpiewem na ustach. Syn płakał, gdy tylko słyszał, że musi zakończyć przedszkolną przygodę i edukować się dalej. Trochę trwało zanim się przyzwyczaił, pomogły mu w tym wakacyjne zajęcia, ułatwiające aklimatyzację w szkole.

Moje dzieci są z tych „przejmujących się”.

 

 I tak się ciągle przejmują: testami, kolegami, Panią, wycieczkami, konkursami, teatrzykami, zdjęciami, występami, zadaniami, zajęciami dodatkowymi, tym , że do szkoły nie można przyprowadzać zwierząt(oburzające, prawda?) itp. Właściwie codziennie jakiś powód do zmartwienia jest.

Ja staram się uczyć ich łapania dystansu i luzu, ale nie zawsze się to udaje. A może po prostu to co mnie wydaje się mało znaczące dla nich jest priorytetem.

O podobnych sprawach traktuje książka Piotra Rowickiego „Jeżynka idzie do szkoły”

Rezolutna siedmiolatka rozpoczyna szkolną przygodę i już na początku zalicza wpadkę. Okazuje się, że razem z nią, przybył ukryty w plecaku kot Serwacy. Później dowiaduje się, ze stanowi obiekt eksperymentu naukowego swojej Pani-i jako dziewczynka-musi siedzieć w ławce z chłopcem. Oczywiście Jeżynka z przyjaciółką Lenką zaraz znajdują rozwiązanie wszelkich szkolnych problemów. I nie tylko szkolnych, bo przecież przekonanie rodziców do zakupu akwarium z rybkami, bezbolesne wyjście z domu gdy mama wyjechała w delegację czy próba wyczyszczenia książek przy użyciu superżrącego płynu to kłopoty, które zawsze uda się pokonać. Dziewczynka przy użyciu sąsiadki radzi sobie świetnie z nudnymi szlaczkami i stara się przeżyć strrraszne ślubowanie.  Ale co zrobić ze zbliżającą się wywiadówką? Jak ukryć tę przerażającą informację przed rodzicami?

Bardzo podobała nam się ta książeczka, z wesołymi, optymistycznymi ilustracjami Agnieszki Kamińskiej. Humor i szczera radość nie raz pomagały nam rozwiązywać szkolne dylematy.

 

Dzieci i wszechświat

25 mar

Dawno temu zabrałam dzieci nad rzekę, w celu wprowadzenia w świat przyrody. I opowiadałam, pokazywałam rybki, kaczki, pajączki do czasu jak zauważyłam, że zdecydowanie bardziej zainteresowane są kamykami z których można przecież układać tak ciekawe rzeczy:)

Gdy pojechaliśmy do zoo, czytałam dzieciom tabliczki umieszczone przed wybiegami zwierząt i specjalnie poszliśmy zobaczyć karmienie słoni, bo i to wydawało mi się niezwykłe. Cóż…Maciuś zasnął a  Mikuś z Anią biegali po krzakach i szukali myszek-bo wcześniej  jedną tam zauważyli.

I poczułam, ze jakoś całkiem inaczej postrzegamy rzeczywistość

O podobnej sytuacji opowiada książka Ulfa Starka: „Jak tata pokazał mi wszechświat”

Pewnego dnia tata zabiera swego synka na wycieczkę by pokazać mu wszechświat. Ubierają się ciepło, kupują gumę do żucia i wyruszają na łąkę, gdzie tata spoglądając w górę opowiada chłopcu o kosmosie. Malec rozgląda się wokół i dostrzega ślimaka, oset, zachwyca się źdźbłem trawy poruszanym przez wiatr. Upomniany, patrzy w niebo by dojrzeć cuda, o których mówi ojciec….i ta ładna scenka kończy się wdepnięciem taty w psią kupę.

Ciekawe pokazanie różnic w postrzeganiu rzeczywistości przez dziecko i dorosłego. Entuzjazm, szczera radość i ciekawość świata chłopca skonfrontowane z praktycznym podejściem ojca, który po prostu chciał wziąć kochanego syna na wycieczkę i pokazać mu wszechświat. Ciepła opowieść z bardzo ładnymi ilustracjami Evy Eriksson. Polecamy!

 

Kilka lat temu nasz średni syn-Mikołaj postanowił zostać astronautą. Jego zainteresowania przeradzają się w lekkie obsesje i dlatego z pewną grozą wspominam ten okres, gdyż Mikuś o kosmosie chciał wiedzieć WSZYSTKO! Jednak z radością myślę o prawdziwych, żywych, amerykańskich astronautach, którzy gościli w Polsce i z którymi spotkaliśmy się w ramach rozwijania zainteresowań dziecka:)

 

George David Zamka

 

MIKOŁAJEK NADMORSKI

24 mar

Dawno temu nad Bałtykiem mieszkał chłopiec, który kochał psoty. Całymi dniami płatał innym niewinne żarty i figle. Pewnego dnia do brzegu przybił orszak Salacji, żony Neptuna. Gdy królowa wraz z nimfami zażywała kąpieli, chłopiec ukrył ich szaty w pobliskich zaroślach. Gorączkowe poszukiwania ubrań tak rozbawiły Mikołajka, ze zaczął się głośno śmiać. Zachowanie chłopca tak bardzo rozgniewało żonę władcy mórz, że wezwała na pomoc Neptuna. Ten przemienił chłopca w nieznaną nikomu roślinę. Kara trwać będzie tak długo, dopóki ludzie będą zrywać MIKOŁAJKA NADMORSKIEGO. Ten niezwykły kwiat można spotkać tylko na wydmach, tam gdzie niesforny Mikołajek splatał swój ostatni żart. 

Tę ciekawą opowieść znaleźliśmy w książce Marioli Jarockiej: „Bies i Czady oraz inne baśnie dla dzieci”. Niesamowity świat pełen diabłów, czarownic, królów i skarbów fascynuje nie tylko dzieci.

A to nasz Mikołajek nadmorski:)

 

Trixie-radość, miłość i wzruszenie

23 mar

„Jest radosna, czuła, zabawna, inteligentna i bardzo dobrze wychowana.(…)Wydawała mi się ucieleśnieniem największego piękna, którego przebłysk dostrzegamy od czasu do czasu, i w którym intuicyjnie dostrzegamy rękę Boga, prawdę o tym, że piękno tego świata to dar krzepiący serce, i że prawdziwa jest łaska.”

O kim tak mówi  Dean Koontz, znany autor horrorów? 

Oczywiście o swoim psie, a dokładniej: niezwykle inteligentnej, utalentowanej i pięknej golden retrieverce-Trixie.

Autor razem z żoną Gerdą od lat wspiera lokalny oddział Canine Companions for Independence (Samodzielność dzięki Psom Towarzyszom). Organizacja ta wychowuje i szkoli 4 rodzaje psów towarzyszących. Trixie była psem-pomocnikiem młodej kobiety-Jenny, która w wypadku samochodowym straciła obie nogi. Suczka z powodu operacji łokcia odeszła na wcześniejsza emeryturę i trafiła do rodziny Koontzów. 

Czytając te intymne, ciepłe i wzruszające wspomnienia widzimy jak dzięki psu zmieniało się życie bezdzietnej pary. 3-letnia Trixie jest doskonale wychowana, nie doprasza się jedzenia, nie szczeka bez powodu, nawet potrafi załatwiać potrzeby fizjologiczne na komendę! Ale jak inne psiaki uwielbia zabawę, spacery, szukanie piłeczek tenisowych. Rozpoznaje prawdziwe charaktery innych ludzi i psów, a nawet umie mówić. Ujęło mnie z jakim szacunkiem i miłością pisarz przywołuje zarówno radosne i trudniejsze chwile, jak pięknie mówi o więzi łączącej tę 3-osobową rodzinę.

Nie jestem pewna czy ktoś niezbyt zainteresowany poznawaniem tajników psiej duszy zachwyci się tak jak ja opisaną przez Deana Koontza historią, ale właścicielom, wielbicielom i wszelkim fanom futrzanych ogonków-POLECAM!

 

My dzisiaj też intensywnie zajmowaliśmy się wychowaniem Graffiego i Fafika. Ale mam dziwne wrażenie, że nasze psy doskonale rozumieją co do nich mówimy, znają wszystkie komendy, natomiast wykonują je wyłącznie, gdy są pewne, że dostaną smakołyk. Oczywiście świadczy to o ich wybitnej inteligencji lub naszej nieudolności:)

Poza tym odwiedziła nas dzisiaj wiewiórka i nawet dała się sfotografować.

 

Winter is coming:)

22 mar

Gdy postanowiliśmy mieć psa, spodziewaliśmy się małego zamieszania, lekkiego bałaganu i miłych spacerków. Po przeczytaniu co najmniej dziesięciu książek o różnych rasach i ich wychowaniu, a także licznych egzemplarzy czasopisma :” Przyjaciel Pies”czuliśmy się świetnie przygotowani na te drobne niedogodności i liczne atrakcje. 

Oczywiście okazało się, ze rzeczywistość lekko nas przerosła:) Sprzątanie, czyszczenie, mycie brudnych łapek, pobudki, trudna nauka choć jednej komendy i mokre buziaki stały się naszą codziennością. Ale jak wiedzą wszyscy „psiarze” miłość i zaufanie jakim pies obdarza swojego właściciela nie mogą równać się z niczym innym. 

W ciekawy sposób opowiada o tym książka dla dzieci: „Pamiętnik grzecznego psa” Katarzyny Terechowicz i Wojciecha Cesarza

W rodzinie Alka i Julii pojawia się młody alaskan malamutWinter, wesoły psiak, który bardzo stara się być grzecznym, ale tak się składa, ze ciągle wpada w kłopoty. A to stłucze zastawę stołową, to zabrudzi czyjś płaszcz czy zdemoluje plan filmowy. Tata Henryk chyba czasem czuje, że nie do końca ogarnia nową rzeczywistość. Mama Hanka, podobnie jak dzieci,  jest wielką fanką Wintera- i to właśnie Winter jest narratorem książki. Pokazuje nam  świat wesoły jak wielki plac zabaw, w którym co kawałek czeka nowa przygoda. I chociaż ludzie wprowadzają jakieś zasady i ograniczenia, to niekoniecznie robią to w sposób zrozumiały dla młodego psa. Moim dzieciom najbardziej podobały się sceny gonitw, tak sugestywnie napisane, ze też mieliśmy ochotę wyskoczyć z domu i biegać, biegać, biegać…

Dużym atutem są świetne ilustracje Joanny Rusinek. Książka otrzymała III nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, zorganizowanym przez Fundację ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom.

My po tej lekturze zdecydowaliśmy się na drugiego pieska.IMG_1040 I to była dobra decyzja:)

 

 

A poza tym korzystając z pięknej pogody, spędziliśmy dzień w ogrodzie.

Maciuś murował błotem:

 

Ania szalała z psami.

IMG_1051

 A wieczorem piekliśmy pączki i jedliśmy, jedliśmy, jedliśmy….

IMG_1065